Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Remont...część I

Remont...część I

Otworzyła swe powieki i po chwili zastanowienia, zarzucając swe złociste blond włosy na plecy ruszyła do łazienki. Po drodze zabrała jeszcze z krzesła ubrania, w których wczoraj tu przyjechała. Zamknęła drewniane drzwi, niedbale rzuciła klamoty na podłogę i podeszła do umywalki by zmyć z siebie delikatny, fioletowy makijaż. To co zobaczyła w lustrze bardzo nią wstrząsnęło. Sterczące na wszystkie strony świata włosy, spuchnięte i czerwone oczy i blada cera świadczyły o źle przespanej lub w ogóle nieprzespanej nocy.
- Czy tak właśnie wygląda miłość? Nie daje spać w nocy, a na dodatek człowiek rano wygląda jakby powstał z martwych? Muszę coś z tym zrobić, bo niby jak mam poderwać tego chłopaka jeśli wyglądam jak straszydło? -
Przez jeszcze jakiś czas stała tak oparta o umywalkę i zastanawiała się nad swoją osobą. Potrząsnęła lekko głową.
- Zwykła poranna toaleta nie wystarczy żeby zmyć te zmęczenie. Chyba wezmę kąpiel. Myślę, że pomoże mi to się odstresować. -
Po chwili już cała łazienka była zaparowana i rozchodził się po niej zapach lawendy. Agata leżąc w wannie cichutko podśpiewywała swoją ulubioną piosenkę. Po jej głowie chodziło dużo przeróżnych myśli. O chłopakach, o szkole, o nowych lokatorkach, a gdy już zapanowała melancholijna atmosfera rozmyślała nawet nad sensem życia. Nie wiedziała, która jest godzina bo pewnie gdyby wiedziała nie spieszyłaby się tak z wyjściem z łazienki, żeby odstąpić ją koleżankom z pokoju. Wytarła się swoim nowym, mięciutkim i niebieskim ręcznikiem poczym założyła zieloną bluzeczkę na ramiączka i wytarte jeansy. Nadeszła chwila pełna napięcia.
- Pytanie za sto punktów dla Agaty! Czy te okropne ślady po nieprzespanej nocy zniknęły czy też nie? Oczywiście, że nie! –
Agata od razu odpowiedziała na te pytanie które zadała sobie w myślach i cichutko zachichotała
- Agatko, och Agatko! Jak ty się zachowujesz?! Nie dość, że mówisz sama do siebie to jeszcze twoja postawa przypomina małą pięcioletnią dziewczynkę. –
I znów dało się słyszeć radosny chichot. Aga podeszła do lusterka i tak jak myślała. Opuchlizna nie zniknęła, a jej zwykle różowa cera nadal była biała.
- Nie lubię tego robić, ale dzisiaj muszę sięgnąć po te cudowne lekarstwo, którego używa tak wiele dziewczyn. -
Nie czekając ani chwili dłużej w ruch poszedł lekko brązujący puder, złocisty cień do powiek i tusz do rzęs. Na koniec zostało tylko wysuszyć włosy. Nie chciało jej się wymyślać i mordować nad „cudowną” fryzurą dlatego związała blond kosmyki w kucyk. Pociągnęła bezbarwnym błyszczykiem usta i już była gotowa, by wszystkich olśnić i zauroczyć swoim wyglądem.
***
Łąka, mnóstwo kolorowych kwiatów, zielone drzewa. Jej zielona sukienka pasująca do marchewkowego koloru włosów faluje na letnim wietrzyku. Pod bosymi stopami odczuwa wilgoć porannej rosy. Żółto – brązowy motyl wykonuje przed nią różne akrobacje. Specjalnie się z nią droczy i nie pozwala się schwytać. Słychać jak jej perlisty śmiech roznosi się po tym jakże cudownym miejscu. Biegnie za motylem, który oddala się co raz bardziej, aż wreszcie znika z jej pola widzenia. Opanowuje ją strach, który z każdą minutą narasta. Biegnie ile sił w nogach. Nie wiedzieć czemu po zaróżowionych policzkach spływa łza za łzą. W tej panice nie zauważyła jak łąka gdzieś zniknęła, i biegła już nie po soczyście zielonej trawie lecz rozpalonych węglach, a zamiast niebieskiego i bezchmurnego nieba pojawiła się mgła i szarość. Wokół panował mroczny nastrój. Nie było już słońca, które się uśmiecha, nie było kwiatów i drzew, które radośnie śpiewały piosenkę i nie było tego jeziorka co falowało spokojnie.
- Jest motyl! W końcu się pojawił! -
Choć miejsce, w którym się znajdowała nie pałało miłością, przyjaźnią i dobrocią w tym momencie najważniejszy był ten motylek.
- W końcu! Nareszcie cię złapię! Teraz będziemy mogli się razem pobawić. -
Zachowywała się jak mała dziewczynka. Zamknęła w swoich dłoniach owego motyla, a na jej twarz znów wpełzł uśmiech. Odtańczyła swój taniec radości. Jej okrzyk wyrażał ogromną dumę, wesołość, ale także ból. Nie zwracała jednak na to uwagi. Teraz ma już swojego kochanego przyjaciela i nic, ani nikt nie przeszkodzi jej się z nim bawić. Otworzyła swoje dłonie, gdzie znajdował się niby przyjaciel. Jakie było jej zdziwienie, gdy zamiast motylka na dłoni znajdował się szary popiół. Okręciła się wokół własnej osi i dopiero teraz spostrzegła, że znajduje się w miejscu, które dobitnie przypominało piekło. Brakuje jeszcze tylko diabełków z trójzębami w rękach.
- Gdzie jesteś mój przyjacielu? Gdzie się schowałeś? Co to są za sztuczki? Już nie chcę się tak bawić! Zabierz mnie spowrotem do domu, naszego domu! -
Krzyczała na ile tylko pozwalało jej własne gardło. Płakała niczym mała rozwydrzona dziewczynka, której rodzice nie chcieli kupić lizaka. Pod jej nogami zaczął się osuwać grunt. Nie pomogły łzy, nie pomógł wisk. Spadała w dół, w nicość. Nie słyszała nic. Ani świstu powietrza przecinającego jej ciało, ani nawet swoich myśli. Paraliż złapał ją od stóp do głowy.
- Obudź się! Obudź się! Obudź się! - Krzyczała sama do siebie. - To na pewno sen! Musisz się obudzić! -
Zamknęła oczy by znów po chwili je otworzyć w innym już świecie. Tym realnym, gdzie kraina snów nie istnieje. Uszczypnęła się w ramię, by sprawdzić czy już nie śpi.
- Ała! To bolało! Och Boże co to był za sen! Ostatnio śnią mi się same koszmary, a zdaje się, że nie oglądałam żadnych horrorów. -
Spojrzała na swój budzik na szafeczce, który wskazywał 3:40. Usłyszała jak zza drzwi wydobywa się plusk i cicha melodia Werby „ Młode wilki”. Kto chciałby się kąpać o tej porze? Rozejrzała się po pokoju, ale nie zauważyła braku lokatorek w łóżkach. Plusk ustał i melodia także ucichła na dobre.
- Chyba coś mi się przesłyszało. Ze mną jest co raz gorzej. Lepiej żebym poszła już spać. Tak, chyba tak. -
Próbując wstać zaplątała się w swoją kołdrę i upadła na szczęście swoje i swoich lokatorek na łóżko. Dopiero teraz zauważyła, że leżała na podłodze razem ze swoją pościelą.
- Boże! Co ja tu nawyrabiałam? To musiał być naprawdę straszny sen. -
Nie zważając na to, że cała pościel z łóżka leżała na podłodze rzuciła się na tapczan i od razu zasnęła.
***
- To będzie niezwykły dzień. Jestem tego więcej niż pewna. Zacznę od pochwalenia się swoim wyglądem dziewczynom. Padną z wrażenia na kolana jak mnie zobaczą. -
Otworzyła z rozmachem drzwi i stanęła w nich uśmiechnięta i radosna jak nigdy w życiu.
- Ta dam!
- Agata cicho siedź! Wszystkie próbujemy tu spać! Jeśli masz z tym problem to odstawiaj cyrki gdzie indziej, a nam daj spokój! – odezwała się szeptem Karolina.
- Przepraszam. Nie wiedziałam, że jeszcze śpicie.
- Czemu miałybyśmy nie spać? Szkołę zaczynamy dopiero za niecały tydzień więc możemy chyba dłużej pospać? Zresztą spójrz na zegarek! Jest dopiero 4.30!
- Przepraszam już. Nie wiedziałam, że jest tak wcześnie.
- Daruj sobie! Dobranoc.
- Dobranoc. – odpowiedziała jeszcze Agata i zamknęła cicho drzwi do łazienki.
- Co mam teraz niby robić? Nie opłaca mi się już iść spać, a do śniadania zostało cztery i pół godziny. Chyba powałęsam się po korytarzu bo spać i tak mi się nie chce.
Zerknęła jeszcze na łóżko Julki. Chciałaby teraz pogadać z przyjaciółką, ale TA pora chyba nie była na to odpowiednia. Podniosła swoje cztery literki i wyszła z pokoju.
***
W pokoju panował istny bałagan, jakby przed chwilą przeszedł po nim tajfun. Wszystkie wyra oprócz łóżka Agaty były niezasłane. Żaden but nie miał swojej pary, ubrania i kosmetyki walały się po biurku i podłodze. Każda dziewczyna biegała w celu znalezienia potrzebnej rzeczy, ubrania lub buta. Nikt nie zauważył, że jednej z nich brakuje w pokoju. Drzwi były lekko uchylone, a przez tę szparę przyglądała się wszystkiemu z uśmiechem na twarzy blondwłosa dziewczyna.
- Gdzie jest mój błyszczyk?
- Karolina widziałaś może moją sukienkę?
- Jak wyglądała? – spytała Kaśka.
- Taka zielona na cienkich ramiączkach.
- Coś zielonego wystaje spod twojego wyrka.
- Och rzeczywiście! Dzięki.
- Karolina szukam tego błyszczyku, a ty się nim malowałaś? Mogłaś mi powiedzieć.
- Byłam zajęta.
Karolina rozejrzała się po pokoju, zmarszczyła brwi i założyła ręce na biodra.
- Czegoś mi tutaj brakuje. -
Agata wyprostowała się, zadowolona, że może w końcu zauważą, że nie ma w pokoju jeszcze jednej lokatorki – jej.
- Tak. Myślę, że... – Julka włożyła na szyję Karoliny rzemyk z bursztynowym motylkiem
- Teraz już jest wszystko w porządku! – uśmiechnęła się dumna z siebie Julka
- Ach tak rzeczywiście! Dzięki! -
Karolina odpowiedziała jeszcze Julce i znowu zaczęły biegać po pokoju w poszukiwaniu odpowiednich kosmetyków. Nie wiedziały, że nie zauważając nieobecności swojej koleżanki, a w przypadku Julki, przyjaciółki, robią tym jej wielką przykrość. Agata z miną zbitego psa poszła do stołówki zająć sobie miejsce przy stoliku. Miało być dzisiaj wyjątkowo i miło, a humor znowu jej się popsuł i chyba już nic nie jest w stanie tego naprawić. Przeszła korytarz wysłuchując radosnych pisków dziewczyn i okrzyków chłopaków. Zeszła krętymi schodami na sam parter budynku i skręciła w lewo. Nie wiedziała jeszcze, że stołówka znajduje się właśnie tam, ale kobieca intuicja i ten zapach podpowiadał jej którędy miała iść. Powolnym krokiem doszła do wielkiej sali, w której roiło się już od ludzi. Podłoga była wyłożona białą terakotą, a na ścianie z kolorowych kafelków ułożone były owoce i warzywa. Przy trzech okienkach stały puszyste, jak na kucharki przystało kobiety i wydawały śniadanie. Na dużej tablicy nad okienkami było napisane drukowanymi literami co dzisiaj będzie podane. Na śniadanie dają jajecznicę, dżem i twaróg. Podeszła do jednej z kucharek od której dostała na tacy swoją część śniadania i usiadła przy stoliku. Deszcz który zacinał w okna doskonale komponował się z humorem dziewczyny. Wiatr robił co chciał z zerwanymi z drzew liśćmi. To rzucał nimi w kałuże, to przyklejał do szyb. Nikogo nie było na podwórku. Jednak melancholia, smutek i przybicie panowało tylko w duszy biednej Agaty. Patrzyła w swoją jajecznicę i przewracała ja widelcem do tej pory, aż zrobiła z niej papkę nie dającą się zjeść. Za jej plecami stał przez dłuższą chwilę chłopak. Zauważyła, że coś, albo raczej ktoś rzuca na jej stół cień i odwróciła się z nadzieją, że może będzie to jakaś osoba, która poprawi jej humor, ale zobaczyła tylko odchodzącego w stronę kumpli dość wysokiego, wysportowanego i czarnowłosego chłopaka.
- Może mi się przewidziało? – pomyślała Agata i zaraz jej spokój zakłóciły lokatorki
- Hej Aga! Jak tam noc? Podobno lunatykowałaś.
- Kto ci naopowiadał takich bzdur? – spytała Kaśki zaskoczona tym pytaniem Agata
- Yyy...no wiesz... – próbowała odpowiedzieć na te pytanie Kaśka, ale wcięła się jej w zdanie Karolina
- Daj spokój. Na przyszłość tak ci powiem. Nie przejmuj się tym co mówią o tobie ludzie w internacie i szkole. Tutaj zawsze znajdzie się ktoś kto ci czegoś pozazdrości, i w zwykłej złości wytnie ci jakiś kawał albo zacznie opowiadać jakieś bzdury o tobie, a jeśli chcesz wiedzieć...
- Ja się niczym nie przejmuje, tylko po prostu chciałabym wiedzieć kto to powiedział. Jeśli nie potraficie udzielić mi odpowiedzi na to pytanie to trudno. Tak czy siak się tego dowiem. -
Dziewczyny spojrzały na siebie zdziwione i usiadły do stołu szamać jedzenie. Żadna nie chciała się już odzywać. Wolały się nie narażać Agacie. Dzisiaj nie miała zbyt dobrego humoru na żarty. Do końca śniadania wszystkie siedziały już cicho i z niesmakiem przyglądały się temu co wyprawiała ze swoim jedzeniem Agata.
*^*^
PS.No i w końcu coś uskrobałam :). Dzięki Miśce za to, że mnie do tego w pewnym sensie zmobilizowała. Pozdrawiam. KITA

Kita 30/05/2007 20:06:52 [Powrót] Pisz


No :D oczywiście, że dzięki mnie :D Ja to mam dar przekonywania nie, Tylko szkoda jeszcze, że nie powiedziałaś mi nic o tym. Bo wiesz, ja po blogach nie chodzę i nie szukam nowych notek. To raczej mnie powiadamiają. Miło by było gdybyś może i ty to zaczęła robić :D
Szablon jest okropny! Nie cierpię scrooli więc jest jeszcze gorzej...I tak z deka raczej chyba nie do tematyki co?

Co do notki. No to mnie dziewczyno zaskoczyłaś, bo mi się podobało. No w końcu doczekałam się jako takich opisów ;P Tylko mnie te " wyrko" wkurza. Wiem, że tam niby tak się mówi ( chyba) ale ja wolę jak mówi się po ludzku. Poza tym. Znajdziesz w jakiejś normalnej książce słowo "wyrko"? No chyba nie :P To by było na tyle. Pozdrawiam :*
miśka 9/06/2007 18:07:27
| brak www IP: 80.48.79.4




d e s i g n e d. by Maja
v i s i t.
4055

Wiele przygód. Ciekawie opisane sytuacje. Po prostu cud miód i orzeszki. Opowiadanie o Julii i jej przyjaciółce. Czy mieszkanie w internacie jest bezpieczne? Przekonaj się sam...:*
b o o k.
Pisz Patrz0
p a s t.
2007 VII VI V III II I

a v a t a r.

wp




b y.
Maja